Teoria czy praktyka – jak dokonałam wyboru? Moja historia.

„Jeśli nie jesteś w systemie, nie masz stopnia naukowego, nie wykładasz w solidnym uniwersytecie, nie przyjechałaś z Ameryki lub Wielkiej Brytanii – nikt cię nie będzie traktował poważnie” – przekonywali mnie koledzy, przyjaciele i mama.

Kiedy opierałam się ich słowom, nalegali: „Jeśli jesteś profesorem – nieważne, co mówisz, będą cię słuchać, nadstawiając uszy. Musisz iść w naukę, napisać rozprawę doktorską, inaczej jesteś nikim w tym świecie”.

Dwa razy wpadłam w te sidła, słuchając sceptyków, próbowałam wcisnąć się w ramy i wpasować się w system. Najpierw zaproszono mnie do pracy w katedrze jednego z uniwersytetów i stworzenia programu nowego przedmiotu „Psychologia ciała”. Zapewniano mnie również, że będę miała pełną swobodę działania.

Drugi raz, kiedy tylko planowałam napisać pierwszą książkę, koledzy doradzili mi najpierw obronić doktorat. Można przecież upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – zdobyć stopień naukowy i wykorzystać opracowania w książce. Zgodziłam się i dostałam się na doktorat.

Jednak  oczekiwania i rzeczywistość zupełnie się nie pokryły. Musiałam uczestniczyć w posiedzeniach, wykładach, dyskusjach i konferencjach, gdzie wszyscy głosili bardzo słuszne myśli, ale mało kto z tych ludzi widział na oczy żywego klienta i znał jego ból. 80% czasu zajmowały nie praktyka, ale sprawozdania i zaliczenia.

Poprawki od promotora zamieniały moją rozprawę w martwy tekst. Za suchymi nudnymi sformułowaniami gubiło się żywe prawdziwe doświadczenie moich klientów. Wnioski zamieniały się w urzędowe frazesy, wykresy, tabele. A co najważniejsze – rozprawa ta, jak i tysiące innych, potem kurzyła się w bibliotece, a cenne odkrycia nie miały szans dotrzeć do zwykłych ludzi, aby pomóc im budować relacje, wychowywać dzieci itp.

Na każdy eksperyment poświęcałam kilka miesięcy, ale to było cenne doświadczenie – zrozumiałam bowiem , że nie jestem gotowa poświęcić się dla suchej teorii. ,,Mam tylko jedno życie – pomyślałam – dlatego nie chcę go marnować na powielanie tych samych informacji”.

,,Wiedza to pusta gadanina, dopóki nie jest w mięśniach”, mówią w Nowej Gwinei. To powiedzenie to moja życiowa filozofia.

Nauka, system i uniwersytety w Ukrainie wtedy były dla mnie oderwane od życia, tylko odbierały czas i energię. Większość wykładowców prowadziła wykłady czytając je z kartki, piszą książki i artykuły, nie mając praktycznego doświadczenia. Wszyscy opowiadali, jak żyć właściwie, tylko mało kto żył tak, jak mówił…

Rozumiem, że w każdej regule są wyjątki. Jestem pewna, że komuś udaje się łączyć karierę w kierunku akademickim i praktykę. Ale dla mnie na pierwszym miejscu są umiejętności i zdolności, praktyczna korzyść, a nie tytuły i status.

Wtedy zdecydowałam, że będę podążać za własnymi wartościami, tworzyć własną drogę, nie biorąc sobie do serca opinii sceptyków i krytyków. Po czasie przekonywałam się, że nie jestem sama. Wielu innych specjalistów zmęczyło się gołą teorią i często decydowało się pobierać naukę od praktyków, bo tylko w praktyce można zrozumieć, co działa, a co nie.

Dlatego też zamiast akademickiego statusu oferuję swoim klientom i uczniom solidny bagaż z praktyki:

Uczyłam się i czerpałam doświadczenie od najlepszych w swojej dziedzinie nauczycieli z USA, Wielkiej Brytanii i Europy i to nie dlatego, że są z Ameryki lub uznawanych krajów Europy, ale dlatego, że w Ukrainie w latach 1990-2000 nie było w ogóle dobrych specjalistów w dziedzinie psychologii praktycznej.

Moi nauczyciele w metodach zorijentownych na pracę z ciałem i ruchem: Judith Bunny, USA; Suzi Tortora, PhD, USA; Nency Beardall, PhD, USA; Hillary Bryan, USA; Fabian Chýle, Niemcy; Radana Syrovátková, PhD, Czechy; Vladimir Baskakov, Czechy; Sue Curtis – Wielka Brytania; Susan Scarth, Wielka Brytania;

Metod werbalnych uczyłam się od:

Schema therapy – Guido Sijbers & Remko van der Wijngaart, Holandia;

Metoda EMDR – Eva Munker-Kramer, Austria; Sylva Wintersperger, Austria; Maria Zaccagnini, Włochy; Judit Havelka – Węgry, PhD; Dolores Mosquera – USA;

To liderzy w swoich kierunkach o światowej renomie i kolosalnym praktycznym doświadczeniu.

Opisałam swoje praktyczne doświadczenie w czterech książkach w taki sposób jaki uznałam za stosowny, aby przekazać istotę i zachować emocjonalne nacechowanie moich wniosków i odkryć.

Od 2006 roku szkolę psychoterapeutów, dzielę się praktycznymi wskazówkami tak, aby mogli pracować ze swoimi klientami w realnych warunkach. Wykształciłam ponad 200 terapeutów cielesno-ruchowych.

W 2021 roku zostałam współzałożycielką Consonance Therapy Institute, w którym nie ma posiedzeń, sprawozdań i katedr, przełożonych i podwładnych, ale jest międzynarodowa społeczność ludzi myślących podobnie – praktyków. Obecnie kształcimy 250 studentów z 10 krajów. Nasz certyfikat uzyskało już 40 terapeutów. 

Stworzyłam takie szkolenie, aby nie było w nim lania wody i suchej teorii nie pokrywającej się w praktyce. Każde słowo, wnioski, systemy, algorytmy, protokoły i instrukcje na kursie ,,Praca z różnymi rodzajami traum w metodzie Consonance Therapy” poparte są badaniami naukowymi i przełożone na konkretne działania jako wynik mojej codziennej praktycznej pracy z sobą, z klientami i ze studentami.

W tym samym czasie nie rezygnuję z działalności naukowej. Kocham naukę i zawsze opieram się na jej odkrycia. Szczególnie szukam udowodnienia lub sprostowania własnych spostrzeżeń w praktyce. Kocham dyskusję naukowe, jednak tylko tę oparte na praktyczne zastosowanie.

Dążę do tego, żeby w mojej metodzie każde poważne stwierdzenie było z jednej strony udowodniono przez badania naukowe, a z drugiej strony miało proste praktyczne wcielenie w realnym formacie, miało kształt jako system, algorytm, protokół, ćwiczenie itd. Moim zdaniem, aby nauka była żywa, jest potrzebne, żeby każdy konkretny człowiek mógł wykorzystać jej osiągnięcia w swoim obyczajowym życiu.

Potwierdzenia moich praktycznych spostrzeżeń szukam w badaniach naukowych, a nie odwrotnie. Nie suszę głowy, jak wcielić w życie jakieś wielkie odkrycie.
Jeśli naukowcy mówią, że szukają, ale jeszcze nie znają odpowiedzi na pytanie, to zawsze mówię moim studentom lub klientom o tym, że w praktyce widzimy to i tamto, ale nie możemy jeszcze tego udowodnić ani zrozumieć dlaczego.
Zaakceptujmy ten fakt, ale na razie zobaczmy, co mówi nam natura i ewolucja.
Znalazłam w ten sposób odpowiedzi na wiele pytań. Pierwsze moje siedem formacji w psychoterapii to metody zorientowane na ciało. Pracując z ciałem, zgłębiając naturę ruchu, dźwięku, nauczyłam się ufać instynktom i dogłębnie poznałam mowę ciała.

Dlatego zawsze sprawdzam w Ciele wszystko, co wymyśliła Głowa.

Piszę książki tylko wtedy, gdy czuję potrzebę uporządkowania zgromadzonych praktycznych ustaleń.

Piszę artykuły naukowe, rozpoczynamy procedurę walidacji metody Consonance Therapy przez IBE nie po to, żeby mieć status, lecz żeby udowodnić praktyczną skuteczność metody i jak najszybciej podzielić się tym wynalazkiem z międzynarodową społecznością profesjonalistów w dziedzinie psychoterapii, bo nasza branża bardzo potrzebuje pomocy.

Kontynuuję staranne doskonalenie każdego elementu systemu, aby każdy terapeuta mógł z niego korzystać do bardziej efektywnej pracy ze swoimi klientami i planowo doprowadzać ich do pożądanego rezultatu.